Εμφάνιση αναρτήσεων με ετικέτα GAŁCZYŃSKI (KONSTANTY ILDEFONS). Εμφάνιση όλων των αναρτήσεων
Εμφάνιση αναρτήσεων με ετικέτα GAŁCZYŃSKI (KONSTANTY ILDEFONS). Εμφάνιση όλων των αναρτήσεων

Πέμπτη 14 Ιανουαρίου 2010

ΜΕΣ ΣΤΗΝ ΚΥΨΕΛΗ ΤΗΣ ΑΜΑΞΗΣ



KONSTANTY ILDEFONS GAŁCZYŃSKI (1905-1953)


ΤΑΞΙΔΙ ΣΤΗΝ ΑΡΑΒΙΑ ΤΗΝ ΕΥΔΑΙΜΟΝΑ


Του καμουτσιού οι ροζ γλώσσες ανεμίζουνε κι αστράφτουν·
Αστέρια και πουλιά βουτούν στις τροπικές τις ζώνες·
Πάν’ ίσια τ’ άλογα, λοξά οι τροχοί, και μίλια χάφτουν·
Κι ο μεθυσμένος αμαξάς υπάρξεις σέρνει μόνες.

Σαν μουσική είναι η άμαξα, κουτί γεμάτο φθόγγους.
Είν’ όλβος μέγας η νυχτιά – μαρμαίρουσα χορεύει.
Τους προσπερνά η σελήνη με τους αργυρούς της όγκους.
Στα μνήματα βουίζουν κάνθαροι και ασμάτων σκεύη.

Αυτοί με κάλλος παν, μες στην κυψέλη της αμάξης
– παλίρροια έμφορτη αρωμάτων σε ήρεμη λεκάνη.
Ο δρόμος, τα ζαφείρια και οι ώρες σε καλούν σε πράξεις.
Μα αυτοί δεν ξέρουν τίποτα – έχουν προ πολλού πεθάνει.



Μετάφραση: Γιώργος Κεντρωτής.


**********************


PODRÓZ DO ARABII SZCZĘŚLIWEJ


Pasowe wstążki bicza wiatr rozwiał przelotny
i niebo jest gwiazd pełne jak Afryka ptaków,
konie noga za nogą, koła jako-tako,
a woźnica pijany i bardzo samotny.

Kareta to muzyka, to pudło muzyki,
noc naokół karety to jest szczęścia dużo;
zaraz księżyc przeleci wielką srebrna burzą
i w rowach zakołują świetliki, ogniki.

Jada w karecie piękni, ramiona oparli
na poduszkach pachnących o, nocy jedyna!
Śpiewa szafir i droga, i każda godzina
A oni nic nie wiedzą, bo oni umarli.

Τρίτη 22 Δεκεμβρίου 2009

ΚΟΝΣΤΑΝΤΥ ΙΛΝΤΕΦΟΝΣ ΓΚΑΟΥΣΥΝΣΚΙ!





KONSTANTY ILDEFONS GAŁCZYŃSKI


DZIWNI LETNICY

Już tamci się rozjechali,
a czemu oni zostali
i tak się ciągle trzymają za ręce?

Jeszcze oboje tacy młodzi,
ale ona smutna i on smutny chodzi,
jakby tu mieli nie wrócic więcej.

Ona już sobie ust nie maluje,
on pisze listu i płacze;
wieczorem snują się koło domu,
gryzą ich jakieś rozpacze.

A przyjechali tacy szczęśliwi,
on rano łowił ryby, ona czytała
i nagle jakby ktoś im życie pokrzywił,
w sercach siejąc trwogę i hałas.

Teraz zdłuż ścian pełnych miniatur
błądzą, obcy całemu światu -
o, czemu nie wracają, gdy im urlop minął!

On czasem przed nią klęknie na kolanach,
jakby chciał jej powiedzieć: "Przebacz mi, kochana",
ale milczy i łzy mu płyną.

Powiedziała wczoraj ciotka, ta wysoka,
że się pewnie przestali kochać...
spójrzcie! schodzą ku jezioru z pochyłości.

Jeśli diabeł im to zrobił na złość,
Ty im, Bożem serca znowu zazłoć,
bo jakże dzisiaj żyć bez miłości!



Το υλικό της ανάρτησης μάς το έστειλε η εικονιζόμενη φίλη του ιστολογίου κ. Emily Scott.