Wsiadajcie, madonny madonny Do bryk sześciokonnych ...ściokonnych! Konie wiszą kopytami nad ziemią. One w brykach na postoju już drzemią. Każda bryka malowana w trzy ogniste farbki I trzy są końskie maści: od sufitu od dębu od marchwi. Drgnęły madonny I orszak konny Ruszył z kopyta.(...)
Migają w krąg anglezy grzyw I lambrekiny siodeł, I gorejące wzory bryk Kwiecisto-laurkowe. A w każdej bryce vis à vis Madonna i madonna W nieodmienionej pozie tkwi Od dziecka odchylona — białe konie — bryka — czarne konie — bryka — rude konie — bryka Magnifikat!
A one w Leonardach min, W obrotach Rafaela, W okrągłych ogniach, w klatkach z lin, W przedmieściach i niedzielach. I w każdej bryce vis à vis Madonna i madonna. I nie wiadomo, która śpi, A która jest natchniona — szóstka koni — one — szóstka koni — one — szóstka koni — one Zakręcone!
Μουσική: Zygmunt Konieczny. Στίχοι: Miron Białoszewski.
I wódkę za wódkę w bufecie... Oczami po sali drewnianej — I serce Ci wali. Pijany. (Czy pamiętasz?) orkiestra powoli opada przycicha powiada, że zaraz (Czy pamiętasz, jak ze mną...?) już znalazł twój wzrok moje oczy, już suniesz — po drodze zamroczy — już zaraz za chwilę... (Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś?...) podchodzisz na palcach i naraz nad głową grzmotnęło do walca porywasz — na życie i śmierć — do tańca
Grande Valse Brillante
Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca, Panną, madonną, legendą tych lat? Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca, Świat, co w ramiona Ci wpadł? Wylękniony bluźnierca, Dotulałeś do serca W utajeniu kwitnące, te dwie, Unoszone gorąco, Unisono dyszące, Jak ja cała w domysłach i mgle.
I tych dwoje nad dwiema, Co też są, lecz ich nie ma, Bo rzęsami zakryte, Lecz zakryte i w dół jakby tam właśnie były I błękitem pieściły, Jedno tę, drugie tę, pół na pół.
Gdy przez sufit przetaczasz Nosem gwiazdy zahaczasz, Gdy po ziemi młynkujęsz, To udajęsz siłacza. Wątłe mięśnie naprężasz, Pierś cherlawą wytężasz, Będę miała atletę I huzara za męża.
Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca, Panną, madonną, legendą tych lat? Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca, Świat, co w ramiona Ci wpadł? Wylękniony bluźnierca, Dotulałeś do serca W utajeniu kwitnące, te dwie, Unoszone gorąco, Unisono dyszące, Jak ja cała w domysłach i mgle.
I tych dwoje nad dwiema, Co też są, lecz ich nie ma, Bo rzęsami zakryte, Lecz zakryte i w dół jakby tam właśnie były I błękitem pieściły, Jedno tę, drugie tę, pół na pół.
A tu noga ugrzęzła, Drzazga w bucie uwięzła, Bo ma dziurę w podeszwie Mój pretendent na męża.
Ale zawsze się wyrwie — O już wolny, odeszło, I walcuje, szurając Odwiniętą podeszwą.
Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca, Panną, madonną, legendą tych lat? Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca, Świat, co w ramiona Ci wpadł? Wylękniony bluźnierca, Dotulałeś do serca W utajeniu kwitnące, te dwie, Unoszone gorąco, Unisono dyszące, Jak ja cała w domysłach i mgle.
I tych dwoje nad dwiema, Co też są, lecz ich nie ma, Bo rzęsami zakryte, Lecz zakryte i w dół jakby tam właśnie były I błękitem pieściły, Jedno tę, drugie tę, pół na pół.